poniedziałek, 29 października 2012

Ewangelizacja a antropologia kulturowa

"I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony." (Ewangelia Marka 16, 15 - 16)
Pewien pastor z Brazylii żalił się kilka lat temu, będąc w Polsce, że pragną ewangelizować Indian w jednym z rezerwatów. Misjonarze jednak nie mogą tam wejść, gdyż rząd Brazylii objął zamieszujących tam Indian opieką, by jak najmniej stykali się z przedstawicielami innych "ras", Nade wszystko zaś postanowiono chronić ich unikalną kulturę, w tym także religię i próba głoszenia Ewangelii wśród nich oznacza wielkie problemy z prawem. Na szczęście jednak nikt nie broni, by do rezerwatu wchodzili ich pobratymcy - także i ci, którzy uwierzyli w Chrystusa. I tam, gdzie nie mogą dotrzeć misjonarze o białej lub czarnej skórze, idą misjonarze indiańscy, by swym braciom głosić Dobrą Nowinę. Diabłu nie udało się zatrzymać misji, do której zobowiązał nas Chrystus!

W Ekwadorze żyje plemię Woarani, które jeszcze pół wieku temu żyło "w epoce kamiennej". W ciągu pół wieku udało się osiągnąć tyle, że co dziesiąty Waorani jest dziś ewangelicznie wierzącym chrześcijaninem, a plemię to nie stanowi już zagrożenia ani dla sąsiadów, ani dla "obcych". Antropolodzy zaś ubolewają nad "upadkiem" kultury Waorani i "destrukcją" ich dotychczasowych - tak dla nich cennych z punktu widzenia naukowego - form życia społecznego. Boleją nad tym, że głosząc chrześcijaństwo misjonarze mieli wpływ na zmiany społeczne: odejście od poligamii, porzucenie przemocy, porzucenie pewnych form kulturowych związanych z pogaństwem - śpiewów i tańców pogańskich - otwarcie na innych, itp. 

John Eliot (ok. 1604 - 1690) - purytański misjonarz wśród Indian

Podejrzewam, że gdyby to od antropologów kulturowych zależało, to cały świat chcieliby objąć zakazem prowadzenia działalności misyjnej. Owszem, prace badawcze, poznawanie kultur, to wspaniała działalność, godna poparcia. Naukowcy chyba jednak zapomnieli, że mają do czynienia z ludźmi, a nie zwierzętami. Nie wolno ich zamykać, izolować. Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać o tym, że w odróżnieniu od zwierząt ludzie mają wyższe uczucia, wyższe potrzeby i... DUSZĘ. Duszę! I że ludziom potrzeba Boga, że ludzie potrzebują Zbawiciela. Jednym z podstawowych, gwarantowanych praw każdego człowieka powinna być możliwość poznania Boga i Słowa Bożego! A dawne zwyczaje - jeśli nie da się ich pogodzić z chrześcijaństwem - powinny przemijać.

Antropolog kulturowy może boleć nad tym, że jakieś zwyczaje przemijają, że pewne pieśni i tańce, pewne obrzędy odchodzą w przeszłość, że życie tych ludzi się zmienia. Jego prawo! Nie ma jednak prawa się temu przeciwstawiać, ani tworzyć praw blokujących głoszenie Ewangelii. Każdy człowiek bowiem ma prawo do życia wiecznego, a nie może go osiągnać bez Chrystusa! Każdy, czyli także ten, którego kulturę i wierzenia on - jako antropolog kultury (lub etnigraf) - uznaje za cenne i koniecznie chciałby je zachować na wieki niezmienne. Ten, kto walczy z ewangelizacją, przeciwstawia się jej, lub potępia głoszenie Ewangelii, w gruncie rzeczy walczy z Bogiem, a więc aktywnie działa w armii diabła.

Jezus powiedział: "Głoście Ewangelię"... Badania kulturowe są bardzo ważne. Także dla celów szerzenia Ewangelii! Misjonarz mający wiedzę o kulturze ludu, któremu zwiastuje Ewangelię - o jego zwyczajach, sposobie postrzegania świata, mentalności - ma tym samym w ręce często potężne i wielce użyteczne narzędzie. Tak naprawdę nawet trudno sobie bez tego wyobrazić działalność misyjną! To, co w danej kulturze dobre i wartościowe, należy zachować, ale nadrzędnym celem jest poprowadzenie tych ludzi do Boga. Jeśli ich zwyczaje stanowią przeszkodę, to nie ma innego wyjścia, jak tylko zburzyć je - i nie oglądać się na to, co o tym myślą badacze. Pogańskie wierzenia - ze wszystkimi ich przejawami - i wszystko, co z nimi powiązane, musi być usunięte. Wszystko, co nie podoba się Bogu, musi być usuwane niczym chwast!

Zwyczaje ludzi nie są ważniejsi niż oni sami. Obyczaje, normy społeczne, wierzenia religijne wcale nie są ważne, jeśli w grę wchodzi przywrócenie więzi z Bogiem i zbawienie. Misjonarze nie mogą się na to oglądać - warto jednak, by rejestrowali dokładnie to, co zastają. I.... czyż tego nie czynią? Ileż cennych informacji kulturowych - o życiu ludów, do których posłał ich Pan - pochodzi właśnie od misjonarzy! To, co dobre i wartościowe - co da się pogodzić z Biblią - jest przez nich zachowywane. Nie możemy pozwolić, by roszczenia naukowców zatrzymywały dzieło, którego wykonanie jest nakazem danym od Boga! Nie możemy się oglądać na nich, ani na to, co zdążyli zbadać i udokumentować, bo my nie mamy na to czasu. Nie możemy zważać na ich protesty, a zakazy, które próbują stawiać, też nie mogą nas powstrzymywać!

1 komentarz:

  1. Heh, ja właśnie studiuję polonistykę takiej specjalności :) Ale u nas raczej nikt nie głosi, że kultury mają się izolować. Wprost przeciwnie, podkreślana jest istotność wzajemnych kontaktów... A czy wiedza o innych kulturach jest nam potrzebna? Moim zdaniem jak najbardziej! Inaczej bylibyśmy jak świadkowie Jehowy, którzy są nakierowani tylko na jedną stronę i nic więcej... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń