poniedziałek, 1 października 2012

Czy wierzymy w nawrócenie?

"Zaczął Mu również urągać jeden z ukrzyżowanych przestępców: Czy nie jesteś Chrystusem? Uratuj siebie i nas! Drugi natomiast skarcił go: Czy ty się Boga nie boisz, choć wymierzono ci taki sam wyrok? Nam wprawdzie sprawiedliwie, bo zasłużyliśmy na to, ten człowiek jednak nie zrobił nic niestosownego. I dodał: Jezu, wspomnij o mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zapewniam cię, dziś będziesz ze Mną w raju" (Ewangelia Łukasza 23, 39 - 43 - przekład literacki EIB) "Bo jeśli ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swym sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo wiara płynąca z serca zapewnia sprawiedliwość, a jej wyznanie ustami zapewnia zbawienie" (List do Rzymian 10, 9 - 10 - przekład literacki EIB) "A gdy już [strażnik więzienny] wyprowadził ich na zewnątrz, zapytał: Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony? [Paweł i Sylas] Odpowiedzieli mu: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony - ty i twój dom" (Dzieje Apostolskie 16, 30 - 31)
Biblia mówi nam, że Bóg przebacza winy i każdy może uzyskać przebaczenie. KAŻDY - bez względu na to, ile zła uczynił w swoim życiu - może zostać zbawiony, jeśli uwierzy w Jezusa Chrystusa... Nie tylko uwierzy, ale ZAWIERZY MU - tak jak zawierzył Mu nieznany nam z imienia "Dobry Łotr". On, wraz z kompanem, dopuścił się prawdopodobnie wielkich przestępstw - zapewne byli obaj bandytami i wyrządzili ludziom wiele krzywd. Umierając na krzyżu wyznał swe winy i prosił Boga o łaskę. I otrzymał tak wiele! Więcej, niż się spodziewał...

W 2010 roku na antenie TVP emitowany był serial dokumentalny "Byłem gangsterem" - kilka bolesnych historii życia ludzi, którzy znaleźli się na samym dnie - byli w gangach, handlowali narkotykami i "żywym towarem", rabowali, napadali, nawet zabijali ludzi. Każdy z nich ma za sobą wiele lat spędzonych w więzieniach i każdy z nich spotkał na swej drodze Jezusa. Gdy oglądałem ten serial, moja mama dziwiła mi się, jak ja mogę to oglądać i jeszcze nagrywać. Widziała w nich gangsterów, a przecież dzisiaj każdy z nich jest w Kościele Chrystusowym, niektórzy są pastorami, inni prowadzą ewangelizacje w szkołach, więzieniach i na ulicach. Mówią głośno o tym, jak żyli, ile zła zrobili, że takie życie jest nic nie warte, i co dla nich uczynił Jezus. Zastanawiam się, co by powiedziała na to, że wśród moich przyjaciół jest brat, który 20 lat spędził w więzieniu za zabójstwo - a zabił po pijanemu własnego ojca - a dziś kocha Jezusa (zresztą w więzieniu wiele wycierpiał za swą wiarę - był bity przez współwięźniów za czytanie Biblii!)...

Za kilka dni w naszym mieście będziemy gościli jednego z bohaterów "Byłem gangsterem" - człowieka, którego przestępcza droga również zaczęła się od zabójstwa. Dziś jest pastorem Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Przy okazji przejrzałem materiały o nim w internecie - przede wszystkim publikacje prasowe i komentarze. I przeraziłem się; "On powinien gnić w więzieniu, a nie chodzić w koloratce", "Patrzcie! Na księdza się zrobił, pewnie jakiś przekręt większy szykuje!", "Nie wierzcie mu, on ściemnia!", "Nie chciałbym słuchać takiego pastora, który zabił", "Zabił i jeszcze będzie z pewnością zabijał - tacy, jak on się nie zmieniają!", "Spójrzcie tylko na te łapska i te złe spojrzenie!"... I zrobiło mi się bardzo przykro - zwłaszcza, gdy uświadomiłem sobie, że za takimi opiniami bardzo często stoją ludzie "wierzący", których przecież w Polsce teoretycznie jest większość.

Bardzo łatwo skreślamy ludzi, którzy coś złego uczynili - Bóg jednak nie przekreśla nigdy nikogo i póki człowiek żyje, Bóg puka do jego serca z ofertą przebaczenia. Może komuś się to zdać niesprawiedliwe, ale Bóg byłby w stanie wybaczyć nawet Andersowi Breivikowi, choć ten zabił tak wielu ludzi. My możemy tego nie rozumieć, ale Bóg nie kieruje się ludzkim "poczuciem sprawiedliwości" - on jest Władcą, a nawet przywilejem ziemskich władców jest ułaskawienie przestępcy! Bóg ułaskawia każdego, kto się nawróci - kto uwierzy w Niego, odda się Bogu, który zmarł za jego grzechy na krzyżu, "wypierze" swą duszę w jego krwi. Przebaczenie jest dla wszystkich, którzy uwierzą i oddadzą swoje życie Jezusowi! Wierzcie mi, że nawet Hitler i Stalin mieli szansę je uzyskać! Gdyby Bóg każdego miał osądzić SPRAWIEDLIWIE według jego czynów, to... wszyscy ludzie musieliby iść na wieki do piekła! Bo nie ma NIKOGO, kto by był bez winy, kto nie czyniłby zła!

My tak łatwo patrzymy na innych. Oooo ten ukradł... Ten zabił... Ten to ale przekrętów narobił... I gdy tak na nich patrzymy, my sami od razu czujemy się lepsi, bardziej sprawiedliwi - niemal... hmmm... doskonali? A Jezus przecież mówi nam z kart Biblii: "Ja przyszedłem zbawić grzeszników! Zdrowi nie potrzebują lekarza, tylko ci, którzy się źle mają i tych przyszedłem uzdrowić!" i szedł do tych, których "porządni" mieli za "wyrzutków społeczeństwa". Tym, którzy przekreślają ludzi, sami uważając się za lepszych, Jezus mówi: "Skoro tak uważacie, to ja nic do was nie mam, widocznie mnie nie potrzebujecie!" Jezus daje przyzwolenie: "Jeśli uważasz się za lepszego od innych, za czystego, to uważaj tak sobie dalej" i pozwala iść tą drogą, która prowadzi wprost do... piekła! Niejednego "dobrego wyznawcę", "uczciwego i sprawiedliwego człowieka" mordercy i złodzieje wyprzedzają na drodze do nieba, a on może tam wcale nie dojść!

To, że ktoś uważa, że morderca lub gangster nie mogą się nawrócić i zostać zbawieni, a jeśli mówią, że wierzą, to "na pewno nie szczerze" i że nie powinni pełnić żadnych funkcji w Kościele to... nie jest problem. Wydaje mi się, że to są tylko zewnętrzne objawy poważniejszej choroby, która nazywa się: KRYZYS WIARY! Możemy nawet szczerze wierzyć w Boga, a jednak cierpieć na tą chorobę duszy. Bo cóż innego kryje się za przekonaniem: "ten człowiek? To niemożliwe aby się nawrócił!", jak tylko niewiara w Boża moc? Dlaczego myślimy, że coś jest niemożliwe? Jeśli mówimy: "To niemożliwe, by tan człowiek się nawrócił!", tym samym mówimy: "Bóg nie jest wszechmocny! On nie może uczynić wszystkiego!" A cóż by to był za Bóg? Po co czcić wybrakowanego Boga, który nie jest władny uczynić wszystkiego?

Jeśli wątpimy w nawrócenia, które są skutkiem działania Boga, w pewnym sensie wątpliwości nasze odnoszą się do samego Boga! Odrzucając możliwość czyjegoś nawrócenia - bo ten człowiek tak wiele zła uczynił - tak naprawdę podkopujemy... fundamenty wiary chrześcijańskiej i poddajemy w wątpliwość Słowo Boże! Każdego "wierzący", który myśli, że morderca i gangster się nie może nawrócić powinien być bardziej konsekwentny i mówić: "Wierzę w Jezusa, ale Jezus wisząc na krzyżu kłamał, obiecując łotrowi zbawienie, bo przecież taki łatr nie może się nawrócić!" a także odrzucić wszystkie pisma apostoła Pawła, który był przecież bardzo złym człowiekiem, prześladowcą, kimś pomiędzy krzyzowcem a oficerem bezpieki!

1 komentarz:

  1. To co tu napisałeś o ludziach którzy kwestionują szczerość nawrócenia takich ludzi jak A.Ceroński to z tym samym się zetknąłem w temacie byłej celebrytki i skandalistki - Mai F. Też - i to niestety często - spotkałem się z podważaniem wiarygodności jej nawrócenia.
    Zgodzę się z tobą że kwestionowanie wiarygodności czyjegoś nawrócenia jest - moim zdaniem - kwestionowaniem Bożej wszechmocy i miłości, tego że Bóg jest w stanie dotknąć się i skruszyć nawet najbardziej zatwardziałe serce i pociagnąć ku sobie człowieka którego już wszyscy spisali na straty. Takim przykładem jest dla mnie np Nicky Cruz albo autor książki "Przebacz mi Nataszo"- Siergiej Kurdakow który zanim Bóg go dotknął był komsomolcem i funkcjonariuszem KGB, członkiem bojówki rozbijającej potajemne spotkania chrześcijan w ZSRR

    OdpowiedzUsuń