środa, 17 października 2012

Baśnie zmieszane z Ewangelią

,,Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją." (2. List do Tymoteusza 4, 3 - 5)
Mój zaprzyjaźniony pastor i tłumacz Biblii przełożył to w ten sposób: "Gdyż przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, a że ich ucho swędzi otoczą się nauczycielami według własnych pożądań..." (przekład dosłowny) i "Gdyż przyjdzie czas, że przestaną tolerować zdrową naukę, a skłonni do słuchania tego, co odpowiada ich upodobaniom, otoczą się nauczycielami przyklaskującymi ich własnym rządzom" (przekład literacki). Owo "swędzenie ucha" jest bardzo ciekawym określeniem. Pastor Piotr tak to tłumaczy: "Swędzenie ucha, κνηθόμενοι τὴν ἀκοήν (knethesthaj ten akoen), idiom: chcieć słyszeć to, co się chce usłyszeć (2 Ts 4,3)."

Zwykliśmy te słowa odnosić do ludzi, którzy są poza Kościołem. Ja jednak z przerażeniem stwierdzam, że takich ludzi mamy także w obrębie Kościoła Chrystusowego. Mamy ludzi, którzy wierzą w Jezusa i "coś jeszcze" - i łączą w sobie, w swoim sercu i umyśle, Ewangelię z... baśniami. O czym mówię? Przeraża mnie, gdy słyszę ludzi z Kościoła, którzy raz mówią o Biblii, a za chwilę - z taką samą gorliwością - o iluminatach (i np. wpływie iluminatów na "muzykę rozrywkową"), "gwiazdach showbuisnessu" które jakoby "bez wyjątku mają podpisany pakt z diabłem", masońskich spiskach, New World Order (Nowy Porządek Świata) czy... (z naszego podwórka) "zamachu" w Smoleńsku i "niecnych knowaniach rządu". Przeraża mnie to, że ludzie z Kościoła potrafią o BAŚNIACH - o których prawdziwości są, niestety, szczerze przekonani - mówić z takim samym uniesieniem, jak o Bogu, zbawieniu, ofierze Chrystusa. Ich przesłanie brzmi: "Jezus was zbawił! Strzeżcie się masonów i iluminatów!" A niech tylko ktoś spróbuje mieć odmienne zdanie, to szybko spytają: "Dlaczego nie stoisz po stronie Boga? Jak możesz być tak ślepy, że nie widzisz, co diabeł robi z tym światem?" W dodatku jakże często swe stanowisko podpierają ci ludzie twierdzeniem: "Nie widzisz tego? A ja mam światło od Pana! Bóg dał mi wejrzenie w te sprawy i zrozumienie!", a to jest kolejne poważne nadużycie!

Biblia jest pełna ostrzeżeń przed złem, przed wpływami szatańskimi, przed złym nauczaniem... Niech mi ktoś jednak wskaże choćby jeden jedyny fragment, który by uzasadniał wprowadzenie do Kościoła opowieści o masonach i iluminatach... Teorie spiskowe są "stare jak świat" i z pewnością były takie i w czasach apostolskich (jedną z najstarszych nam znanych jest ta mówiąca, że "Neron spalił Rzym"!) - jednak Biblia w żaden sposób, ani jednym słowem nie odnosi się do żadnej z nich! Skąd więc się wzięło to, że w życiu wielu chrześcijan zyskały one tak wielkie znaczenie? Nie chcę nikogo osądzać, ale czy przypadkiem... nie "swędzi ich ucho", i to mocno? Problem w tym, że choć przyjęli oni dobrą naukę (Ewangelię), to w równym stopniu kierują się własnymi przekonaniami - i wiele sobie, niestety, dodają do swego systemu wierzeń. Nie głoszą oni czystej Ewangelii, lecz Ewangelię zmieszaną z własnymi poglądami i ocenami.  Tak naprawdę ludzie ci za "zdrową naukę" przyjmują w moim odczuciu nie Słowo Boże, lecz dopiero połączenie Słowa Bożego i ich własnych poglądów na sprawy tego świata.

Być może jest to niepożądany skutek uboczny gorliwości w wierze - bo ci sami ludzie naprawdę kochają Chrystusa. Chodzi mi o to, czy przypadkiem wystrzeganie się zła, czy choćby wszystkiego, co ma choćby pozory zła - co jest naprawdę chwalebne! - nie przerodziło się u niektórych wierzących w rodzaj... fobii. Jeśli ktoś ogląda serial TVP "Ranczo", to z pewnością pamięta postać księdza wikarego cierpiącego na mysofobię - chorobliwy lęk przed brudem - i zawzięcie szorującego ręce. Czy przypadkiem nie jest tak, że wielu spośród nas - chrześcijan - próbuje w ten sam sposób "szorować" świat, a przynajmniej wszędzie widzieć tylko brud i czające się zło? Pobożność jest chwalebna, lecz nadgorliwość do niczego dobrego nie prowadzi - moim zdaniem jest wręcz duchowo destrukcyjna. Może być też wielce szkodliwa dla dzieła ewangelizacji, może odstraszać od Kościoła i sprawić, że wielu ludzi - stykając się z takimi poglądami,z elementami "teorii spiskowych" w Kościele - zamknie się całkowicie na Dobrą Nowinę i nie będzie już chciało słyszeć o Bogu, który zbawia. Czy naprawdę warto ryzykować, głosząc z "chrześcijańskim uduchowieniem" własne... wymysły (fantazje)?

Cóż wzniosłego i duchowo budującego jest w mówieniu o masonach, iluminatach, grupie "Bilderberg" i "tajnym rządzie światowym" wprowadzającym stopniowo "nowy porządek świata"? Czy to pomaga poznać Boga? Czy opowieści te pomagają wyrwać się z mocy diabła? Czy Chrystus w ten sposób jest wychwalany a ludzie prowadzeni pod jego krzyż, by byli zbawieni? NIE! Jest to w gruncie rzeczy... marnotrawienie czasu.
„ …strzeż tego co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy ...” (1. List do Tymoteusza 6, 20)
W Kościele - a piszę to z wielkim bólem! - wiele mamy takiej właśnie "pustej mowy" - pustej, czyli nic nie wartej, nic nie wnoszącej, nie popartej konkretami (dowodami) i niepotrzebnej. Boli mnie ogromnie, gdy widzę, jak to SKAŻENIE się rozprzestrzenia. Jestem skłonny porównać to do raka toczącego organizm - widzę, jak bardzo BAŚNIE niszczą Kościół Chrystusowy.

Jeśli mamy w Kościele mówić o "wpływie iluminatów na showbuisness", o "masońskich spiskach" i kto jest masonem, i jak masoneria "przejmuje władzę" to nie ograniczajmy się w tych rozważaniach tylko do śledzenia destrukcyjnych wpływów diabła. Jeśli mamy o tym rozmawiać, poświęcać temu czas, to jeszcze mocniej skupmy się nad ważniejszą jeszcze kwestią, jaką są obserwacje UFO! Przygotujmy się na zbliżający się oficjalny kontakt z ufoludkami - pamiętajmy, że nasze rządy już dawno nawiązały z nimi współpracę! - i na zwiastowanie im Ewangelii! To, rzecz jasna, jest żart, ale jeśli przyswajamy sobie w Kościele jedne teorie spiskowe i uznajemy je za warte naszej uwagi, to nie odrzucajmy innych!

A mówiąc już poważnie... Zamiast zajmować się plotkami - a "teorie spiskowe" nie są niczym innym, jak "rozbudowanymi ideologicznie" plotkami! - skupmy się na Ewangelii! Przestańmy z lupą w ręku szukać po świecie choćby "pyłku zła". Czy Jezus powołał nas do tego, byśmy śledzili szatana i badali wszystkie jego "ciemne sprawki", rzeczywiste i wymyślone, niczym detektyw śledzący przestępcę? Czy w Biblii mamy świadectwo o tym, że właśnie tak powinniśmy czynić? Nie! My mamy zwiastować Ewangelię a nie "prawdę" o spiskach w showbuisnessie i polityce. Mamy wystrzegać się zła i mówić o grzechu, ale nie wciąż mówić o diable i jego dziełach! Gdy zbyt wiele mówi się o zwiedzeniu i diabelskich sprawach, to chyba właśnie ta mowa jest zwiedzeniem i diabelstwem, bo... tak naprawdę odciąga nas to od Chrystusa!

5 komentarzy:

  1. Do takich baśni dodałabym jeszcze "ewangelię prosperity", wcale nie tak rzadko spotykaną w Polsce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo też teorie o tzw "strategicznej walce duchowej" polegającej na tworzeniu map duchowych i wypędzaniu duchów terytorialnych co ma rzekomo sprowadzić przebudzenie na dany obszar....

    OdpowiedzUsuń
  3. A wydaje mi się też że wiele teorii spiskowych ma demoniczną inspirację bo ich celem jest przede wszystkim wzbudzenie w ludziach strachu i niewiary w Bożą kontrolę nad wszystkim...

    OdpowiedzUsuń
  4. A może lubimy się czuć jak obrońcy oblężonej twierdzy? Może walka ze złem dla wielu z nas stała się istotą "chrześcijańskiego życia"? I może tak bardzo potrzebujemy przeciwnika? Przy okazji - bo o tym już nie pisałem. Jest wiele teorii spiskowych, jakie powstały w naszych środowiskach. Tak na szybko przychodzą mi do głowy te związane z katolikami.
    1) Jezuici (prawie jak katolicka masoneria!) i ich knowania. Szczere mówiąc im więcej o tym myślę, tym mniej w to wierzę. Owszem, była to kontrreformacja i ostro zwalczali przejawy niezależności duchowo - intelektualnej, ale wiele opowieści o ich wpływach i działaniach zdaje się całkowicie zmyślonych.
    2) Ukryta symbolika okultystyczna w Kościele katolickim - że niby monstrancje, witraże i plan placu św. Piotra ma coś z olultyzmu. Wiele mogę katolikom powiedzieć co jest nie tak w ich Kościele, ale z tym się nie utożsamiam.
    3) Rzekomy stanizm JP2 stwierdzony w oparciu o wygląd tronu z pielgrzymki bodajże do Izraela, gdzie figurował odwrócony krzyż. Odwrócony krzyż kojarzy się z satanizmem, ale... pamiętajmy, że według tradycji w takiej właśnie odwróconej pozycji został ukrzyżowany apostoł Piotr. Oczywiście papiestwo jest błędnym systemem religijnym, ale - no ludzie! - trzeba trochę wiedzy!
    No właśnie. teorie spiskowe biorą się z NIEWIEDZY. nie wiemy czegoś, więc wymyślamy, jak może być, jak się sprawy mogą mieć... :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Znów się zmagam - w dyskusjach ze znajomymi - z teoriami spiskowymi. Tym razem kwestia rzekomych "tajniaków policyjnych", którzy rzekomo w przebraniu chuliganów wszczęli zadymę podczas "Marszu Niepodległości". Oczywiście dowodów nie ma, ale... przecież "taka jest prawda"! ;P "Tusk wydał polecenie policji by zakłóciła przebieg marszu". Ojejku jejku! :D Ale przy okazji tej dyskusji przyszło mi coś do głowy i pozwolę sobie przytoczyć fragment mojej własnej wypowiedzi:

    "A z drugiej strony - ludzie mają jakąś dziwną tendencję, by w najdziwniejsze rzeczy wierzyć - jak "czarna wołga" na ulicach Warszawy związana z "porwaniami dzieci", NWO (masoni + Żydzi + iluminaci + nie wiadomo kto jeszcze), "sztuczna mgła" w Smoleńsku, itp. To taki fenoimen chyba niewyjaśniony - chyba, że psycholodzy jakoś doszli do tego, skąd się bierze czasem zaskakujący "wytrysk" takiej zwykłej... naiwności, że ludzie się dają wmanipulować w jakieś historyjki i wierzą w to jakby to było udowodnione. Kiedyś "atmosferę grozy" tworzyły duchy i różne upiory, w które dziś już nikt nie wierzy... Zaraz, zaraz - w sumie nic się nie zmieniło, tylko dziś duchy to "tajne stowarzyszenia", a upiory to "spiski"... Zastanawiam się, czy przypadkiem wiara w te różne NIEUDOWODNIONE "spiski" nie jest bardziej współczesną formą... zabobonu, bo może ludzie po prostu potrzebują tanich sensacyjek i strasznych opowieści?"

    Naprawdę im bardziej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonany, że klasyczny zabobony i współczesne "teorie spiskowe" mają ze sobą bardzo wiele wspólnego.

    OdpowiedzUsuń